Myśli niepoukładane

Myśli niepoukładane!

Ostatnio mam okropny nawał obowiązków ………… jeszcze nigdy tak nie było . Jestem okropnie zabiegana, mózg pracuje na podwójnych obrotach i sprawy przyziemne odchodzą w odstawkę – przykład, ja strażniczka domowego ogniska – zapomniałam o ósmej rocznicy naszego ślubu – wstyd!  Marzy mi się , by ten szał się  skończył  , niestety zapowiada się długotrwały. Jednak z racji bycia nauczycielem, odczuwam, że wraz z rozpoczęciem roku szkolnego, wzrost energii, której zabrakło w leniwym okresie wakacyjnym. Tak dawno nie pisałam, że nie wiem od czego zacząć…. Pewnie rozłożę myśli na raty !

Najważniejsza kwestia – Lucusiowa…

W zeszłym tygodniu przeszliśmy coroczny trzydniowy bilans chorych na mukowiscydozę, który wymagany jest w naszej poradni. Pomijając kwestię stresu, chyba w tym roku większego u mamy, uważam , że taki badaniowy maraton to dobra sprawa. W ciągu tych trzech dni pobrano Nikosiowi sześć fiolek krwi, wzięto do badań mocz i kał,  pobrano krew z paluszka na cukier, zrobiono prześwietlenie płuc, Echo serca, EKG serca, USG brzucha. Wyniki znane będą w tygodniu, nie wytrzymam i na  pewno jutro zadzwonię do doktor z zapytaniem o wstępne analizy. Chciałam się wszem i wobec POCHWALIĆ jakiego mam DZIELNEGO synka. Nie zasyczał nawet przy poborze krwi, jedynie przy ostatniej fiolce zaczęło mu się nudzić. Duma rozpierała mnie patrząc na spokój z jakim Lucuś wszystko znosił . Wszystkie badania przeszedł  z uśmiechem na twarzy i z milionem pytań do lekarzy i pielęgniarek. Ach…. Zjadłabym go ze szczęścia. Tak strasznie się bałam , że serce będzie mi pękać  z bólu i strachu jakie odczuwa moje dziecko – a tu proszę – prawie jak na wczasach.

Często mam wyrzuty sumienia, że tak rzadko pisze na stronie Lucusia,  często myślę, o tym co chciałabym napisać i że wieczorem na pewno usiądę  do komputera, by podzielić się z Wami myślami …..siadam  i opadam z sił – idę spać.  Jadąc na wspomniane badania układałam w głowie tekst na Lucusiową, o tym jak długo trwa rejestracja przyjęcia do szpitala, że brak tam organizacji, że o wszystko trzeba prosić, bądź się upominać, by w końcu nas ”wzięli” na badania, bo dziecko na czczo i marudzi. W zeszłym roku musiałam pokłócić się z oddziałową. Dwugodzinne czekanie pod zabiegowym wyprowadziło mnie z równowagi. Uniosłam się i powiedziałam , co myślę o śmiechach chichach w dyżurce, kiedy my czekamy z głodnym trzylatkiem na pobór krwi. Nie będzie zaskoczeniem, jak napisze, jakie „przyjemne” było dalsze nas traktowanie. Normalnie paniska. W tym roku nastawiając się na podobne sytuacje, w głowie układałam co wam napiszę a tu zoonk. Jak pozytywne było moje zaskoczenie, kiedy w izbie przyjęć trzymano nas dwie sekundy, po wejściu na oddział zajęto się nami błyskawicznie i szczerze po 30 minutach było już po wywiadzie, wstępnych badaniach i poborze krwi.  I na co tu narzekać ????? Nic tylko chwalić Oddział VI Szpitala Dziecięcego na Polankach J

Niestety od środy walczymy z Lucusiowym katarem . Odpukać nie narodziło się nic więcej !!!! Wiem, że katar to banalna sprawa, jednak u Nikodema jest on bardzo gęsty, trudny do wydobycia. Pomimo wieku Nikodem nadal nie wydmuchuje nosa – co jest w tym przypadku bardzo dużym problemem. Z racji refluksu i pewnie jakiegoś podłoża psychicznego, każde podejście z chusteczką do twarzy kończy się odruchem wymiotnym. Namawiam go do dmuchnięcia nosem bez chusteczki – tak w powietrze, ale odruch obrzydzenia jest tak duży, że niestety nie do przeskoczenia. Refluksowo-psychiczna mieszanka nie pozwala oczyścić nosa i już!!! Ratujemy się wstrzykiwaniem do nosa soli fizjologicznej i częstymi inhalacjami – oczywiście, inhaluję Nikodema i w nocy, by zalegający katar nie narobił większych problemów.  Ach…… mukowiscydoza.

Lecę robić obiad…..  Niebawem kolejne posty :  o biurokracji nawet w śród tych , którzy mają pomagać, o Aniołach , dzięki którym jaśniej nam żyć, o chłopczyku z sakiewką, o zbiórkach ,  o wiernym psie Apsiku…..

Piękne zdjęcie, prawda??? Nazywamy ich "Gang Śmiechowska" !!! Najlepsi kumple z podwórka - Nikodem z Maciejem !!!!

       foto by Łukasz

Felka

16.09.2012. 11:37

Komentarz

Magda mama Misi 17.09.2012. 20:17

Super, że macie już to za sobą. Gratulacje dla Lucka za dzielną postawę :) Chociaż przerażające jest to, że nasze dzieci tak szybko "przyzwyczajają" się do łykania leków, masy badań, pobrań krwi...

Dodaj komentarz

Wypełnij formularz, pola z gwiazdką muszą zostać wypełnione!

:

:

:


wykonanie: SERWIS mukowiscydoza | Mapa strony | Loguj | Odwiedzin: Teraz: 1 | Dzisiaj: 1 | Wczoraj: 9 | Wszystkich: 157860