Prawiej jak 13 w piątek ...

To nie piątek trzynastego, nawet nie tak bardzo nielubiany poniedziałek. To miał być zwykły wtorek….. Zaczął się już nienormalnie nocą, Lucek obudził się o drugiej a nie spał do piątej. Tak po porostu, bez powodu. Przysnął pięć po piątej, a piętnaście po powinnam go budzić do szkoły. Nie miałam sumienia tego zrobić i z premedytacją zafundowałam mojemu dziecku wagary! Spał do dziewiątej . Wolny poranek spędziliśmy bardzo przyjemnie, do czasu wyjścia z domu celem pojechania po pana Łukasza na dworzec. Zawsze wychodzimy z Apsikiem, by przy okazji załapał szybki spacer. Cała trójka wgramoliła się do samochodu i niestety mój biały rumak, czyt. golf, nie odpalił. Już z lekkim zdenerwowaniem opuściliśmy auto i po szybkim namyśle stwierdziłam , że pożyczę samochód od zaprzyjaźnionych właścicieli sklepu znajdującego się w naszym budynku. Nagle Nikodem zawołał do mnie, że pies przeszedł na druga stronę ruchliwej ulicy…..i niestety zachciało mu się też wrócić. Usłyszałam tylko pisk opon zbliżającego samochodu …. Byłam przekonana, że nic z Apsikura nie zostało. Podbiegłam do niego, leżącego w przydrożnej hałdzie śniegu, wzięłam na ręce i pobiegliśmy do znajomych. Ręce miałam jak z waty. Postawiłam psa na podłodze i na szczęście chodził, nie kulał, nie piszczał czy zwijał z bólu. Był tylko bardzo oszołomiony, przestraszony i trzęsący ze strachu, ale chodził. Odetchnęłam z wielką ulgą . … Jakbym to Nikodemowi przetłumaczyła……. 

Już bardzo zdenerwowana i roztrzęsiona wzięłam kluczyki i ruszyliśmy na dworzec. W samochodzie zorientowałam się, że sześć minut temu powinnam już tam być. Chwytam za torebkę w poszukiwaniu telefonu iiiiii flash przeszedł mi przed oczami – leży na stoliku i się ładuje. Cholera by to wzięła. Spóźniona dziesięć minut podjeżdżam pod nasze umówione miejsce i dooopa . Pana rehabilitanta nie ma !!!! I jak się teraz z nim skontaktować, gdzie jest? Podeszłam do taksówkarzy i pytam czy nie widzieli ….. Na szczęście dowiedziałam się , że skm jeszcze nie przyjechała – uffff. Poczekaliśmy jeszcze z minutkę i na peronie ukazał się pan Łukasz.  Wszedł do auta, zobaczył moje roztrzęsienie, opowiedziałam mu całą historię. Na deser okazało się, że w samochodzie źle ustawiony jest zegar – byliśmy punktualnie na dworcu!.  Jest już wieczór, Apsik bez jakichkolwiek oznak południowego wypadku, uffffffff !   I jak tu nie  lubić wtorków ?????

Prawie jak Święty Mikołaj ......... jeden z czterech wózków odebranych z Uniwersytetu Gdańskiego :))


W zeszłym tygodniu kolejny raz firma recyklingowa odebrała od nas nakrętki. Myślę, tak na oko, że było ich z dwie tony. Bardzo Wam wszystkim dziękujemy,  wielka to pomoc , która nikogo z nas nie kosztuje.  Niestety bez Was, w życiu nie udałoby się utrzymać Nikosia w tak dobrej kondycji.  Od niedawna wydajemy na Lucka 2 tysiące złotych. Tylko dzięki 1%, nakrętkom i telefonom możemy je wydać….. Nie zapominajcie o nas…… Pomagajcie, namawiajcie znajomych, zaprzyjaźnione firmy i instytucje… wystarczy tylko w uczęszczanym miejscu umieścić pojemnik na zbiórkę nakrętek –„ same” się zbiorą ! Z telefonami już troszkę większy zachód, ale dla chcącego nic trudnego :)) Wystarczy się ze mną skontaktować a wytłumaczę i zainspiruję !!!
 

Na koniec deser, bardzo ważna dla nas sprawa.
Dzięki inicjatywie i zaangażowaniu mojej Kochanej Synowej, Ewelinie,

 

15 grudnia w Kościele Św. Jana w Gdańsku przy ulicy Świętojańskiej 50 odbędzie się:


Świętojański Kiermasz Bożonarodzeniowy.
Wierni, kolejny już rok z rzędu, podzielą się wyrobami własnych rąk, wyobraźni i produktami talentów. Każdy kto ma ochotę się włączyć, jest zaproszony do wystawienia swoich produktów - mogą być to słoiki z pysznym dżemem, nalewki, wyroby dziergane, malowane, zrobione na szydełku, wszelkie ozdoby świąteczne, fotografie... i wszystko czym chcieliby się Państwo podzielić.
Zysk z kiermaszu jak co roku przeznaczamy na cel charytatywny - pomoc w leczeniu i rehabilitacji chorego na mukowiscydozę Nikodema.
Już za tydzień moja relacja , jestem już strasznie podekscytowana. Oczywiście i my tam będziemy i Was wszystkich zapraszamy. Im więcej sprzedanych „fantów”, tym większa pomoc dla Nikosia.

 

A to fotki z wspomnianej w poprzednim poście windy samochodowej!!! Nauka oddychania kontrolowanego ......

 

Felka
 

10.12.2013. 18:11

Komentarz

Ten temat nie został jeszcze skomentowany

Dodaj komentarz

Wypełnij formularz, pola z gwiazdką muszą zostać wypełnione!

:

:

:


wykonanie: SERWIS mukowiscydoza | Mapa strony | Loguj | Odwiedzin: Teraz: 1 | Dzisiaj: 7 | Wczoraj: 12 | Wszystkich: 157907