Wakacyjno - problemowa przerwa

Długo nas nie było, przyznaję !!  Na sam początek serdecznie dziękujemy WSZYSTKIM za ciepłe maile, smsy i telefony z zapytaniem , czy wszystko u nas w porządku. Najważniejsze – zapewniam, że bohater bloga czuje się świetnie i jako jedyny nieświadomy człowiek w naszej rodzinie tryska dobrym humorem i wiecznym, przepięknym i szczerym uśmiechem.  Z resztą Felikszowskiej gromadki bywa różnie, więc ja, jako mózg i ręce do pisania Lucusiowej strony zawiesić się musiałam i z głową pełną życiowych problemów błąkałam , nie mając ochoty na nic, tym bardziej na żalenie się na blogu. Z czasem doszłam do wniosku, że nic moim zdołowaniem nie zmienię, a stracić mogę wiele – wzięłam się w garść i oto jestem.

Dziękuję „Aniele” !!!!

Gdy Cię życie cięgiem wali,
Gdy kłopotów wór przynosi,
Gdy cierpienia żarem pali,
Gdy problemów setki znosi,

Podnieś głowę w stronę nieba.
Trzeba dalej iść przez życie.
Dalej robić wszystko trzeba,
By je przeżyć należycie.

Pamiętajcie Felikszaki,
Że są wokół przyjaciele,
Więc i Wasze warszawiaki
Szczęścia życzą bardzo wiele.

Trzeba wstać i zacząć działać, nie ma innej opcji. Problemy są, ale obiecuję, przede wszystkim sobie, że nie mogą zaważyć na reszcie ważnych spraw.

Ostatni czas był wzmożony pod względem zbiórek nakrętek. Z kończącym się rokiem szkolnym napływały do nas prośby odnośnie ich odbioru. Przez dwa tygodnie , każdego popołudnia, objeżdżaliśmy zaangażowane w zbiórki  pobliskie instytucje.  Dziękujemy serdecznie Kasi +A, Pani Agnieszce, Pani Ewelinie, Ilonie i cioci Jadzi za ogarniecie dalszych miejsc, do których my z trudnością byśmy dotarli.  Łącznie nasza praca dała efekt – 2 TONY nakrętek .  Dziękujemy wszystkim, którzy przyczynili się do zebrania takiej ilości – szkołom, przedszkolom, policji , zaprzyjaźnionym sklepom! Nie łatwo Wszystkich Was wymienić, bo gapcio ze mnie i nie zapisałam tych informacji na bieżąco. Nie chcąc nikogo pominąć Dziękuję KAŻDEMU!!!

Pewnego dnia w drzwiach pojawił się kurier ???? Miłym zaskoczeniem była przekazana paczka – pełna telefonów, a jeszcze milszym – nadawca przesyłki. Byli nimi nasi wirtualni znajomi, również mukolinkowa rodzina – Julianek i jego rodzice( klik do strony Julianka) . Nie pierwszy raz doznałam podzielenia się dobrem z kręgu „wtajemniczonych bezpośrednio”  z mukowiscydozą. Budujące i dające radość. Dziękujemy serdecznie Juliankowi, Edycie i Mariuszowi za wysłane do nas nieużywane telefony komórkowe! Pewnie wiecie, na co wydamy zebrane w ten sposób pieniądze J

Z końcem tygodnia kończy się Fifkowy urlop, znów wróci do pracy , a my zostaniemy sami w domu.  Lucjano stwierdził, że uwielbia, kiedy Tata jest w domu, bo jest weselej, wiecznie coś się dzieje, wspólnie naprawiają, remontują i niestety psują.  Nie ukrywam mieliśmy w planach pobyczenie się na naszych cudownych okolicznych plażach –  pogoda dała nieźle w kość i zostało nam przymusowe siedzenie w domu. Na szczęście w minionym tygodniu przyjechali do nas przyjaciele z Głogowa i zagościli u nas urlopowo. Trójka dzieci nie nudziła się swoim towarzystwem pomimo deszczu, jedynie rodzicielskie uszy były na krańcu wytrzymania.

Moje dziecko dorasta ….. chcę się pochwalić, że sam zaczął chodzić przed blok na osiedlowe podwórko. Oczywiście jest ono bezpieczne, oddalone od głównych ulic itp. aleeeeee jednak mój maleńki syneczek, moje oczko w głowie, nie potrzebuje już mamusi, by go pilnowała ! Nie ukrywam z jednej strony jest  to na rękę, ponieważ  mogę spokojnie robić obiad bez narzekającego na nudę dziecka, a Lucjano w tym czasie może się bawić w najlepsze z udziałem dzieci. Tylko to uczucie….. Mamom tłumaczyć nie muszę!  Mamom mukolinków dodaję hasło – dezynfekcja, jak wyobrażam sobie , co mój syn chwyta i czym się bawi brrrrrrrr.

A co słychać w cieniu choroby. Mukowiscydoza  (tfu, tfu, tfu)  , walczymy z nią dzielnie. We wszystkich aspektach dajemy radę. Kosztuje to dużo wysiłku psychicznego, fizycznego  i finansowego.  Narzekać mogę jedynie na brak czasu, bo jak kiedyś wspomniałam logistyka to dla mnie czarna magia i to, co ktoś zrobiłby w dwie godziny, mnie zajmuje dzień cały. Pomimo tego efekty są, a przecież o to chodzi. Ach…  Lucjano waży prawie 20 kg., mierzy wysoko, wysoko ( nie zmyślam, bo nie wiem ile), nie kaszle, inhalacje znosi dzielnie, drenaż nie zawsze z radością,, ale z przymusu musi, pięć łyżeczek leków dzięki możliwością finansowym  na śniadanie i na kolacje bez skwaszonej miny połyka. Wielkimi krokami zbliża się bieg z przeszkodami w Szpitalu Dziecięcym – masa badań, prześwietleń, kluć itp. Wszystko to, choć bardzo ciężko, da się przeżyć. Tutaj liczą się wyniki…… oby warte bólu!

Jutro wkleję nasze zdjęcia, bo pościągać je muszę z Fifkowej komórki,  z aparatu fotograficznego niestety nie mamy.

Felka

 

18.07.2012. 22:59

Komentarz

Ten temat nie został jeszcze skomentowany

Dodaj komentarz

Wypełnij formularz, pola z gwiazdką muszą zostać wypełnione!

:

:

:


wykonanie: SERWIS mukowiscydoza | Mapa strony | Loguj | Odwiedzin: Teraz: 1 | Dzisiaj: 7 | Wczoraj: 12 | Wszystkich: 157907