z kaszelkowa....

Ogólnie to jest chore, tak chore jak ciężka choroba Lucka. Lucek ostatnio wiecznie kaszle, na przemian mokry – suchy.  Oczywiście na początku kojarzyłam t oz rozpoczęciem oku szkolnego i powiązanym z tymi wszelakimi infekcjami. Przecież w klasie liczącej 20 uczniów, na zmianę przychodzi po dziesięć , więc cos w tym musi być. Poza tym dziewięcioro z nieobecnych to zdrowe dzieci, taka kolej maluszków rozpoczynających edukację. Jednak kaszel Lucka ciągnie się bardzo długo, podawane antybiotyki – o zgrozo w ogóle , że musza być, pomagają na chwilę, jak tylko się  skończą, a w tym przypadku nawet w ciągu ich trwania kaszel pojawia się znowu.  Nie widzę większego problemu, kiedy kaszel jest w dzień mokry i produktywny, ale kiedy przeradza się w nocny i do tego duszący…..  Minionej nocy, z soboty na niedzielę, po dniu z mokrym kaszlem, nadszedł tak suchy i duszący, że aż się przeraziłam. Nikodem ma prawie sześć lat, wiec nie jedną infekcje już przechodziliśmy , ale  wczorajszy nocny kaszel był nowością.  Przestraszyłam się , że ma jakiś okropny skurcz oskrzeli, ponieważ aż świszczał i szczekał. Wdech i wydech sprawiały mu ogromną trudność. Zapakowaliśmy wszystko co niezbędne i ruszyliśmy po północy do Gdańska, by stwierdzili czy nie jest to jakieś okropny skurcz oskrzeli czy zapalenie krtani. Jadąc około 40 min – Nikodem nie zakaszlał ani razu. ???? Oczywiście tylko się cieszyć, ale wkurzające to jest , bo z dziecka duszącego nagle robi się dziecko normalnie funkcjonujące.  Po przyjęciu nas do izby przyjęć, powitała nas pani doktor- tak niemiła, tak źle nastawiona, że aż byłam w szoku.  Spytała rutynowo , co dolega dziecku i po co Państwo tu przyszli, po czym stwierdziła, że kładzie nas na oddział…… wtedy zaczęła się kulturalna dyskusja, że ja Nikodema na oddział kłaść nie będę, chyba, że zapewni nam izolatkę. Proszę panią doktor by zbadała małego, czy nie ma skurczu oskrzeli, czy zapalenia płuc, czy krtani, by zrobiła badania krwi i wtedy zadecydowała co dalej. Oczywiście pacjent nie może być mądrzejszy…. Jedyne co satysfakcjonowało doktor  to kładziemy na oddział. Kategorycznie odmówiłam, argumentując strachem przed złapaniem czegoś gorszego na oddziale, że wejdę z dzieckiem bez rotawirusa a z nim wyjdę , że wiem ,ża na oddziale leżą chorzy na mukowiscydozę z pseudomonasem i boję się , by Nikodem go nie złapał. Tłumaczyłam ,że moje dziecko jest dla mnie wszystkim i proszę by go zbadała, a jeżeli będzie wszystko dobrze to wrócę do domu, i jeżeli będzie taka potrzeba to znowu wrócę. Po jeszcze kilku mniejszych lub większych argumentach, doktor przebadała Nikodema  stwierdzając, że osłuchowo czysto, gardło ok, wyniki krwi idealne, nie ma do czego się przyczepić…… kaszel może być spowodowany wirusem, na którego brany antybiotyk nie działa, bądź przedawkowaniem owego antybiotyku, może być alergią, może być reakcją na suche powietrze bądź  mokre…… wiersze można pisać. Na szczęście nie miała argumentów do położenia nas na tak niebezpieczny odział i odesłała do domu z zaleceniem poniedziałkowej konsultacji z poradnią  mukowiscydozy.  Do domu wróciliśmy o czwartej nad ranem……… reszta nocy bezustanne inhalacje, oczywiście kaszel suchy, na szczęście bez duszenia.  Nie wiem co jest grane, innych objawów młody nie ma, nie ma gorączki, przecież wyniki wszystkie dobrze….. o co tu chodzi ????
Dzisiaj zamiast jechać  na Świętojański Kiermasz w Kościele Św. Jana organizowany na rzecz Lucka siedzieliśmy w domu z wiecznie włączonym inhalatorem  ( no jeden mały wypad mieliśmy)……  byłam strasznie smutna, ponieważ bardzo chciałam tam być, poznać ludzi , o których tak dużo słyszałam, a przede wszystkim podziękować, że los Lucusia nie jest im obojętny i wspierają go jak tylko mogą. Była to jedna z ważnych spraw dla mnie, chciałam to przeżyć, być w tym – i niestety , nie było mnie to dane !!!! Z bardzo dobrych źródeł wiem, że Kiermasz udał się znakomicie, że Ludzie okazali się bardzo wrażliwi i z wielkim Sercem wspierali Lucusia. Szkoda, że nie poznali go osobiście, wiem, że syn zrobiłby na Ludziach bardzo pozytywne wrażenie , a przede wszystkim osobiście, z lekką pomocą mamy i taty, Wszystkim by podziękował !!!!
Mały wypad, o którym wspomniałam to wyjazd nad morze (fotorelacja na Facebooku). Pojechaliśmy do Karwi, by nawdychać się jodu – z nadzieją na polepszenie stanu zdrowia .  Spacer był bardzo udany, nad morzem Lucek może kaszlnął z dwa razy, jednak teraz, kiedy pisze jest 23,30 i kaszlnął już z trzy setny raz. Inhaluję go oczywiście niestanie, ale gówno to daje.  Jutro skoro świt dzwonię do Gdańska, jednak obawiam się , że nasza doktor od poniedziałku jest na urlopie, a druga doktor od mukowiscydozy wyjeżdża jutro do Szczecina na szkolenie….. czy uda mnie się coś zdziałać ????? 
Z racji głupienia i z niemocy, staram się chwytać wszystkiego, co może być powodem tak długo trwającego kaszlu. Na Fanpage Mukorodziny dostałam wiele rad : może to uczulenie na Apsika, może pasożyty, może wilgoć i grzyb w domu , a może jednak suchota ………. Nie mam pojęcia. Czytam w necie, wariuję od metod konwencjonalnych i od niekonwencjonalnych. Jutro zamówię nawet olej z oregano , który poleca Andrzej , tata Zuzi, również chorej na muko. Wierzę , muszę ,że pomoże, na szczęście nawet gdyby nie , to nie zaszkodzi.  Na pewno na początku przyszłego roku jedziemy w góry, zmieniamy klimat. Nie wiem czy będzie to Karpacz, czy Zakopane ( Rabka)  – taki wybór , bo oba mają specjalistyczne lecznice dla chorych na mukowiscydozę, by nie martwić się w godzinach „W”.

Ps: ale co z tym moim Luckiem, czemu on tak kaszle ????
 

15.12.2013. 23:52

Komentarz

gta 5 cheats pc 13.06.2017. 08:42

• You have posted a extremely detail document. I go through all of your article and I actually really like it, I understand your point of view.

Dodaj komentarz

Wypełnij formularz, pola z gwiazdką muszą zostać wypełnione!

:

:

:


wykonanie: SERWIS mukowiscydoza | Mapa strony | Loguj | Odwiedzin: Teraz: 1 | Dzisiaj: 10 | Wczoraj: 9 | Wszystkich: 157869